Tradycje przemysłowe okolic Boronowa - Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Boronowskiej
   Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Zarząd SMZB
  Statut
  O NAS
  Kontakt
  Szukaj

10-lecie SMZB
  10-lecie
  Wystawa 10-lecia
  Prezentacja

Aktualności
  Plan spotkań
  Forum Katowice
  Kulinarne zmagania 2019
  Walne zebranie

Galeria
  Wieczorek 2019
  Wyjazd do Wieliczki
  Wystawa
  Promocja książki
  Festyn 5.08.2012
  Turystyczne atrakcje
  Odznaczenie P.Gołąbka
  Majówka 2010
  Zima 2010
  Majówka 2009
  Boronów w fotografii
  Długosz królewski
  Prelekcje SMZB
  Promocja książki

400-lecie Kościoła
  Podziękowanie
  Odpust
  5.06.2011
  30.04.2011
  20.02.2011

Artykuły
  Kolonizacja pruska w okolicy Boronowa
  O Janie Kuliszu
  Przemysł Boronowa
  "Kulturkampf"

Ogłoszenia
  Zaproszenie
  Wycieczka Praga

Linki
  Urząd Gminy Boronów
  GOK
  Parafia Boronów
  ZPO Boronów
  LKS Jedność Boronów
  Stow. dla Boronowa
  Boronów w Wikipedii
  Składnica Górnośląska

Archiwum
  Festyn
  Przyroda w Boronowie
  Działalność Stowarzyszenia
  Promocja
  Sprawozdanie
  Pomnik
  Pokaz
  Wyjazd
  Wystawa
  Realizacja zadań dofinansowanych z UG
  Promocja książki
  Wieczorek 2017
  Małe jest piękne

   Losowe zdjęcie


Kliknij aby powiększyć.
Tradycje przemysłowe okolic Boronowa


Damian Gołąbek

Tradycje przemysłowe okolic Boronowa



Ziemia Lubliniecka była przed wiekami jedną z kolebek górnośląskiego przemysłu wydobywczo-hutniczego. Wśród tutejszych lasów i pól dymiły niegdyś kuźnice i wielkie piece, a w ich sąsiedztwie kopano rudę żelazną. Dziś w miejscach tych, w których ongiś rozwijała się działalność przemysłowa, upływający czas zaciera resztki śladów po tych kilkusetletnich tradycjach hutniczych i górniczych.


Okolice Boronowa są tym zakątkiem powiatu lublinieckiego, w którym jeszcze teraz można się natknąć na szereg namacalnych śladów przypominających ów dawny, przemysłowy charakter tego terenu. W gminie tej występuje szereg nazw miejscowych i terenowych, jak Hucisko, Smolny Piec, Pod Hutą, Doły, Szklana Huta. W lesie pod Zumpami uwagę przykuwają liczne zapadliska i kopce ziemne, będące pozostałością po dawnej działalności górniczej, a okolicę Dołów urozmaica dawny staw hutniczy, powstały w połowie XVI wieku, po wyeksploatowaniu w tym miejscu grubej warstwy rudy darniowej. Po boronowskim stawie hutniczym ( w centrum wsi ) zachował się dotąd kompleks mokradeł porośniętych trzciną, a o tradycjach górniczych przypomina w tej miejscowości dobrze utrzymana XVIII-wieczna kapliczka drewniana św. Barbary, której historia była dawniej związana z zumpiańską kopalnią rudy żelaznej. Najstarszych informacji o boronowskim hutnictwie dostarcza ,, Urbarz lubliniecki z roku 1574”. Odnajdujemy w nim m.in. stwierdzenie, że ówczesny mistrz hutniczy Maciej Kos posiadał w Boronowie kuźnice ,,….od starodawna”. Dowiadujemy się też, że ów kuźnik jakiś czas wcześniej zbudował swoją drugą kuźnicę ,,….przy nowym stawie” ( na Dołach). Obie hamernie zostały w roku 1753 rozbudowane i od tego czasu jako tzw. fryszerki (od Frischfeuer ) produkowały głównie żelazo sztabowe. Każda z nich zatrudniała po 6-8 robotników. W Boronowie znajdowała się też w XIX wieku siedziba Zarządu hutniczego, któremu podlegały wszystkie zakłady hutnicze z rejonu Boronowa, Hadry i Chwostka ( 5 fryszerek i wielki piec).

W XVII wieku wydobywano koło Zumpów kruszce srebrno-ołowiowe, a przez następne dwa stulecia –rudę żelazną, aż do 1880 roku znajdowała się tam kopalnia syderytu, największa spośród pięciu ówczesnych lublinieckich kopalń. Zatrudniała ona, w niektórych okresach około stu górników, a jej pole wydobywcze miało powierzchnię kilku kilometrów kwadratowych. Kopalnia zaopatrywała szereg okolicznych zakładów hutniczych m.in. wielkie piece w Chwostku i w Bruśku.

Z historią tej okolicy związany był również przez przeszło dwa stulecia przemysł szklarski. Obecna wieś Hucisko nosiła już na początku XVIII wieku nazwę Stare Huty Szkła ( Alte Glashütten ). Skoro już wtenczas była w użyciu taka nazwa, można przyjąć, że szklarstwo musiało tam mieć już wówczas stare tradycje, sięgające siedemnastego, a może nawet szesnastego wieku. Jedna huta była w samym Hucisku, a druga prawdopodobnie w pobliskim przysiółku Sitki, gdyż na starej mapie z początku XIX wieku, ta maleńka miejscowość określana była również nazwą Hucisko. Także w lesie, w pobliżu Dębowej Góry znajdowała się od około 1730 roku huta szkła. Stała ona w pobliżu polsko-śląskiej granicy, a swoje wyroby zbywała ona głównie na ziemiach polskich, gdzie rynek był bardzo chłonny. Na Śląsku cena wyrobów szklanych była wtedy niska z powodu panującej tu dużej konkurencji. W ówczesnym powiecie lublinieckim było 6 hut szkła ( w Szklanej Hucie, Olszynie, koło Kochcic, w Rędzinie, koło Skrzydłowic i w Wędzinie ). Gdy po utworzeniu Królestwa Kongresowego car wprowadził wysokie cło ochronne na towary przywożone ze Śląska, dalsza produkcja w Szklanej Hucie stała się nieopłacalna i hutę zamknięto prawdopodobnie w 1821 roku. Podobny los spotkał również nieco wcześniej inną przygraniczną hutę w Olszynie.

Dzięki dawnemu uprzemysłowieniu obraz okolic Boronowa zmieniał się gwałtownie. Podczas gdy jeszcze w roku 1720 ta mała śródleśna miejscowość liczyła zaledwie około 400 mieszkańców, to pół wieku później liczba ta się podwoiła, a w roku 1840 Boronów miał już 1781 mieszkańców i stał się największą wsią w powiecie oraz trzecią miejscowością pod względem liczby mieszkańców, po Lublińcu i Dobrodzieniu. W połowie XIX stulecia oprócz wspomnianej kopalni i hut znajdowały się na tym terenie wytwórnie smoły i potażu, w licznych mielerzach wypalano węgiel drzewny, był browar książęcy i gorzelnia, wytwórnia naczyń glinianych, tartak i trzy młyny wodne, a w Dębowej Górze wyrabiano gonty na potrzeby całego koszęcińskiego dominium. W okolicy tej było też w tamtym czasie 11 wiejskich kowali, 22 innych rzemieślników i 10 kupców.

Ten stan utrzymywał się do końca lat sześćdziesiątych tamtego stulecia, później następował stopniowy upadek zakładów, podobnie jak w całym powiecie. Lubliniecki przemysł oparty na wykorzystywaniu węgla drzewnego, nie wytrzymywał konkurencji nowoczesnego przemysłu górniczo-hutniczego, rozwijającego się wówczas w rejonie Bytomia, Królewskiej Huty i Katowic.

Warto nadmienić, że złoża boronowskiej rudy żelaznej nie zostały do końca wyeksploatowane. Już wkrótce po zamknięciu kopalni książę Fryderyk Wilhelm Hohenlohe rozpoczął starania o wskrzeszenie górnictwa na tamtym terenie. Prowadzono wiercenia koło Zumpów, Dębowej Góry i Niw i odkryto nowe pokłady rudy żelaznej ( a także niewielkiej ilości rudy ołowiowej i węgla kamiennego). W roku 1890 książę wszedł w spółkę z Tow. Akcyjnym ,,Zjednoczone Huty Królewskie i Laura” i uzyskał uprawnienia do eksploatacji kopalin. W ostatniej chwili udziałowcy się wycofali z przedsięwzięcia z powodu zbyt uciążliwego transportu ( najbliższa stacja kolejowa była wtedy w Koszęcinie). Starania te wznowił z dużym powodzeniem książę Karol Gotfryd Hohenlohe, gdy Boronów uzyskał połączenie kolejowe w 1927 roku. Ich pomyślny finał przerwał wybuch wojny. Po wojnie, już w zmienionej sytuacji polityczno-gospodarczej, boronowska ruda poszła w zapomnienie.


Bibliografia
1.Fechner H.,Schlesische Glasindustrie unter Friedrich dem Großen und seinen Nachfolgen bis 1806, t.26/1892
2.Gołąbek D.,, Dawne hutnictwo i górnictwo w okolicy Boronowa” 2004



93182 -Liczba unikalnych wizyt